czwartek, 29 maj, godzina: 17:03
A oto efekt końcowy. No może prawie końcowy bo pewnie jeszcze coś tam dopieszczę

A oto efekt końcowy. No może prawie końcowy bo pewnie jeszcze coś tam dopieszczę

Zbliża się Dzień Dziecka i postanowiłem machnąć z tej okazji portrecik mojej ukochanej córki - Martynki (”bo gołe baby to malujesz, córkę byś namalował!” hehe). Okazuje się, że najtrudniej narysować własne dziecko, które zna się niemal na pamięć. Stopień niezadowolenia z własnych kresek, zdegustowanie bo “przecież moja córka tak nie wygląda” - generalnie irytacja co chwilę. Oj, namęczyłem się trochę - undo było w akcji pewnie kilka razy więcej niż jakiekolwiek inne narzędzie;).
W każdym razie szkic mam już za sobą, poniżej kilka obrazków “dochodzenia” do etapu szkicu, który jutro wieczorkiem będe wykańczał. I jeśli nie zapomnę robić screenów, albo mnie to za bardzo nie zmęczy to też wrzucę obrazki jak to etapami szło.














A tak na marginesie - strasznie męczący jest alt+print screen - ktoś zna jakieś fajne narzędzie, które mi automatycznie zrobi zrzuty ekranowe? Będe wdzięczny za info.
Od przynajmniej 20 lat, gdy jestem na jakimś “zakręcie” wraca do mnie muzyka dwóch Panów, których szczególnie cenię - David Sylvian i Michał Bajor. A ten “zakręt” jest szczególnie ostry, czuję jak jadę bokiem po bandzie…
Bajor… sam nie wiem co o nim mogę powiedzieć. Napewno od zawsze podziwiałem jego wrażliwość i dbałość o detale, niesamowita dykcja, staranność. Taka muzyczna perfekcja. No i przemiłe wspomnienia lekcji języka polskiego z jego mamą (ukłony)…
Sylvian - dla mnie od mniej więcej początku szkoły średniej artysta idealny, pisze, komponuje, gra, maluje, rysuje, rzeźbi. Bardzo mocno siedzi we mnie jego muzyka.
Dziś, jako, że nastrój lekko liryczny - towarzyszą mi dwa kawałki tych panów.
“[…] my love wears forbidden colours […]”
Ostatnie komentarze