Od przynajmniej 20 lat, gdy jestem na jakimś “zakręcie” wraca do mnie muzyka dwóch Panów, których szczególnie cenię - David Sylvian i Michał Bajor. A ten “zakręt” jest szczególnie ostry, czuję jak jadę bokiem po bandzie…
Bajor… sam nie wiem co o nim mogę powiedzieć. Napewno od zawsze podziwiałem jego wrażliwość i dbałość o detale, niesamowita dykcja, staranność. Taka muzyczna perfekcja. No i przemiłe wspomnienia lekcji języka polskiego z jego mamą (ukłony)…
Sylvian - dla mnie od mniej więcej początku szkoły średniej artysta idealny, pisze, komponuje, gra, maluje, rysuje, rzeźbi. Bardzo mocno siedzi we mnie jego muzyka.
Dziś, jako, że nastrój lekko liryczny - towarzyszą mi dwa kawałki tych panów.
To taki dziwny moment w moim życiu - nagle trzeba wszystko zmienić. Przyzwyczajenia, codzienność, wszystko. Z jednej strony masę obaw, z drugiej - lubię gdy coś się dzieje, lubię zmiany. Krótko mówiąc, tak bez pierdolenia - idzie nowe.
No i dwa nowe obrazki…
I jeszcze coś: przed chwilą policzyłem - mam rozpoczęte i nieskończone 32 obrazki;) Będzie co robić w najbliższym czasie. Szykuję się też do podrukowania wszystkiego wreszcie porządnie (Giclee) na płótnie. Wpadł mi w oko Qprint. Ma ktoś doświadczenie z nimi? jakieś opinie?
Aha, fajnie mieć przyjaciół w pracy. Dzięki chłopaki za pomoc. Piona.
Ostatnie komentarze