środa, 28 maj, godzina: 11:14
Od przynajmniej 20 lat, gdy jestem na jakimś “zakręcie” wraca do mnie muzyka dwóch Panów, których szczególnie cenię - David Sylvian i Michał Bajor. A ten “zakręt” jest szczególnie ostry, czuję jak jadę bokiem po bandzie…
Bajor… sam nie wiem co o nim mogę powiedzieć. Napewno od zawsze podziwiałem jego wrażliwość i dbałość o detale, niesamowita dykcja, staranność. Taka muzyczna perfekcja. No i przemiłe wspomnienia lekcji języka polskiego z jego mamą (ukłony)…
Sylvian - dla mnie od mniej więcej początku szkoły średniej artysta idealny, pisze, komponuje, gra, maluje, rysuje, rzeźbi. Bardzo mocno siedzi we mnie jego muzyka.
Dziś, jako, że nastrój lekko liryczny - towarzyszą mi dwa kawałki tych panów.
“[…] my love wears forbidden colours […]”










Ostatnie komentarze