piątek, 14 grudzień, godzina: 2:20
Ciemna jak atrament noc za oknem, a ja cichcem, w ukryciu robię prezent gwiazdkowy mojej ukochanej. Jakoś tak się ostatnio układało na tej dziwnej sinusoidzie życia, że chyba za dużo pracowałem i będe musiał sporo jej wynagrodzić. Czasem człowiek traci poczucie rzeczywistości, dobrze jest mieć wtedy przy sobie kogoś kto rozumie i mimo żalu uśmiechnie się ciepło. Czego i Wam życzę…

Nie muszę chyba dodawać, że kawa w “Kubku Chucka Norrisa” daje niezłego speeda, ou jea ;-)
Btw 1. w głośnikach najnowsza płyta Queensryche “Take Cover”, tłuste dźwięki, mniam.
Btw. 2. Jutro (właściwie już dziś) odbieram z drukarni serię swoich maziajów w A2, trochę się niecierpliwię bo jeszcze nie drukowałem w takim dużym formacie swoich wypocin i jestem ciekaw jak wyjdzie…









sobota, 15 grudzień, 2007, godz: 21:20
A taka pita w “moher fucker” poprawia humor na cały dzień :)
niedziela, 16 grudzień, 2007, godz: 16:55
aaaaaa…. proszę nic nie mówić o jedzeniu, aktualnie jestem na ostrej, masochostycznej diecie, do końca roku muszę jeszcze schudnąć 8 kg i narazie nieźle mi idzie (7 kg w 7 dni) ;-)